poniedziałek, 3 marca 2008

Przełom w leczeniu AIDS

"Kanadyjscy naukowcy odkryli gen, który może zatrzymać rozprzestrzenianie się wirusa HIV i rozwój AIDS. Zdaniem specjalistów to przełom w badaniach nad szczepionką i lekarstwem na nieuleczalną dotąd chorobę.
Gen o nazwie TRIM22 wykazuje naturalną funkcję obronną. Jako jedyny z ludzkich genów ma zdolność do blokowania wirusa HIV. Naukowcy z Uniwersytetu Alberty mają nadzieję, że odkrycie pomoże w opracowaniu szczepionki przeciwko śmiertelnemu wirusowi. "To naprawdę ekscytujące - ludzki organizm potrafi sam bronić się przed wirusem HIV" - powiedział szef zespołu badawczego Steven Barr.

Gen TRIM22, uruchomiony w kulturze bakteryjnej zakażonej wirusem HIV, blokuje jego rozmnażanie i zatrzymuje go w komórce, zapobiegając rozprzestrzenianiu się. Naukowcy kanadyjscy odkryli, że u osób zarażonych gen jest nieaktywny. Zdaniem Stevena Barra, dalsze badania mogą potrwać nawet dziesięć lat, zanim uda się opracować pierwsze metody leczenia. Specjaliści podkreślają jednak, że odkrycie jest znaczącym krokiem w kierunku znalezienia lekarstwa na AIDS."

Źródło: onet.pl za Racjonalista.pl oraz Science Daily za Kopalnia Wiedzy.
Zdjęcie z Kopalni Wiedzy.

czwartek, 28 lutego 2008

Odzyskał wzrok dzięki zębowi syna

Medycyna jest fascynująca w swoich nieograniczonych możliwościach...

"Bob McNichol, 57-letni Irlandczyk, który w listopadzie 2005 roku stracił wzrok w wyniku wybuchu płynnego aluminium, odzyskał wzrok dzięki... zębowi syna.

W pewnym momencie lekarze z Zielonej Wyspy powiedzieli mężczyźnie, że zrobili już wszystko, co tylko mogli. Wtedy McNichol usłyszał o operacji przeprowadzanej przez doktora Christophera Liu z Sussex Eye Hospital w Brighton: osteoodontokeratoplastyce (ang. Osteo-Odonto-Keratoprosthesis, OOKP).

Jej pionierami byli w latach 60. ubiegłego wieku Włosi. Polega ona na tworzeniu oparcia dla sztucznej rogówki z własnych zębów pacjenta i otaczających kości. W przypadku Irlandczyka wykorzystano tkanki jego syna Roberta: korzeń zęba i fragment szczęki.

Najpierw odtworzono prawy oczodół, potem umieszczono w nim kawałek zęba, a w wydrążonym otworze umocowano soczewkę. Pierwsza operacja trwała 10 godzin, druga już o połowę krócej. McNichol ma 65% szans na odzyskanie wzroku. Już teraz może wykonywać proste czynności i oglądać telewizję."

Źródło: Yahoo! za Kopalnia Wiedzy.

środa, 27 lutego 2008

Największa na świecie przechowalnia nasion

"Na położonej za kołem arktycznym norweskiej wyspie Spitsbergen otwarto właśnie największą i prawdopodobnie najnowocześniejszą na świecie przechowalnię nasion. Już w pierwszych dniach działalności ten ogromny kompleks przyjął ponad 100 milionów nasion pochodzących z ponad 100 krajów świata. W ten sposób powstaje największa i najbardziej różnorodna kolekcja nasion, jaką kiedykolwiek stworzono na Ziemi. (...)

Depozyt umieszczono 130 metrów pod powierzchnią góry, niedaleko wioski Longyearbyen na Spitsbergenie. Obecnie w przechowalni znajduje się 268000 próbek nasion. Każda pochodzi z innej farmy lub pola. Łączna waga nasion zdeponowanych pierwszego dnia wyniosła 10 ton.

Zamiarem twórców bezprecedensowego projektu było stworzenie "kopii zapasowej" możliwie wielu gatunków roślin ważnych dla człowieka. Ma to na celu ochronę bioróżnorodności w dobie zmian klimatycznych i zubożenia ekosystemów. Dzięki doborowi kilku optymalnych gatunków roślin można co prawda osiągnąć większe zbiory, lecz ewentualny czynnik szkodliwy dla danego gatunku bądź odmiany może spowodować globalną katastrofę. Z tego powodu niezbędne było stworzenie bezpiecznego i trwałego depozytu, który pozwoliłby odtworzyć zniszczone rośliny w razie jakiejkolwiek nieprzewidzianej sytuacji.

Ze względu na położenie wewnątrz góry na lodowcu depozyt ma szansę przetrwać 200 lat w stanie naturalnego zamrożenia, niemal zupełnie niezależnie od zmian klimatu na powierzchni Ziemi. W czasach zagrożenia różnorodności życia zasiedlającego naszą planetę Norwegia jest dumna, że mogła odegrać tak ważną rolę w tworzeniu budynku zdolnego do ochrony nie tylko nasion, ale także zrębu ludzkiej cywilizacji - powiedział premier Norwegii Jens Stoltenberg.

Uruchomiony depozyt ma charakter non-profit, a jego obsługą zajmie się organizacja NordGen. W ramach projektu zostanie także uruchomiona internetowa baza danych, obejmująca informacje o wszystkich przechowywanych nasionach. Warto dodać, że wstępny ładunek depozytu to zaledwie 5% jego całkowitej pojemności.

Norweska przechowalnia składa się z trzech pilnie strzeżonych pomieszczeń, umieszczonych na końcu 125-metrowego tunelu prowadzącego w głąb lodowca położonego na wyspie w archipelagu Svalbard. Nasiona będą przechowywane w temperaturze -18 stopni Celsjusza w specjalnie zaprojektowanych czterowarstwowych pojemnikach, które następnie umieszcza się w zbiorczych pojemnikach. Każdy taki pojemnik wkłada się do specjalnego termosu, utrzymującego niską temperaturę na wypadek uszkodzenia urządzeń regulujących mikroklimat komory. Sami twórcy przechowalni szacują, że niektóre z nasion mogą w takich warunkach przetrwać od dwóch aż do dwudziestu tysięcy lat, a następnie dać początek nowym roślinom.

Również poziom zabezpieczeń przed intruzami robi wrażenie. Aby dostać się do pomieszczeń, w których przechowywane są nasiona, konieczne jest pokonanie aż czterech par drzwi. Każdy materiał wnoszony do budynku jest prześwietlany, a budynek jest wprost najeżony detektorami wykrywającymi obecność niepożądanych osób."

Źródło: Biology News za Kopalnia Wiedzy. Zdjęcia ze strony Svalbard Global Seed Vault.

czwartek, 21 lutego 2008

Gwinea Równikowa - zapomniany kraj

"Dziwny to kraj, zapomniany, daleki, niemal nierzeczywisty. I jeden z najnieszczęśliwszych na świecie.

Cała Gwinea Równikowa to porośnięty tropikalną dżunglą skrawek lądu ściśnięty na wybrzeżu Atlantyku między Kamerunem i Gabonem oraz spowite mgłami wulkaniczne wysepki w Zatoce Gwinejskiej. Na największej z nich, zwanej niegdyś Fernando Po, znajduje się stolica kraju - Malabo. Poza stolicą jest tu tylko jeszcze jedno miasto, a w całym kraju mieszka najwyżej pół miliona ludzi.

Kiedyś były to afrykańskie kolonie Hiszpanii. Ale ponieważ nie znaleziono tu żadnych skarbów, Hiszpanie pożegnali się z nimi bez żalu, oddając je w ręce dawnego urzędnika kolonialnego, niejakiego Francisco Maciasa Obianga Nguemy. Ten zaś okazał się krwiożerczym psychopatą, jednym z najokrutniejszych tyranów, jakich wydała Afryka.

Władzę, jaką mu powierzono w 1968 roku, uznał za wręczony mu akt własności państwa. Ogłosił się więc jego władcą dożywotnim, kazał tytułować Niestrudzonym i Jedynym Cudem oraz Wielkim Mistrzem Oświaty, Wiedzy i Kultury. I generałem, choć nigdy nie służył w wojsku. Zabronił wszelkiej krytyki jako najcięższej zbrodni. Wszędzie tropił spiski, a ludzi, których o nie podejrzewał, bezlitośnie mordował.

W ciągu 11 lat panowania wymordował jedną czwartą poddanych. Jedna trzecia tych, co przeżyli, uciekła z kraju. Doprowadził Gwineę do ruiny. Zaniedbywane plantacje kakao i kawy porastała dżungla, uśmierciła zaraza.

W obawie przed szalonym władcą z Malabo uciekli wszyscy cudzoziemcy. Pozamykano opustoszałe hotele i hiszpańskie restauracje. Ustał niemal obrót pieniężny, ponieważ tyran zagarnął całą gotówkę dla siebie.

Kres jego rządów położył zbrojny zamach stanu przeprowadzony przez jego bratanka Teodoro Obianga. Wujek prezydent jemu jedynemu ufał, zrobił go szefem sztabu swojego wojska. Żołnierze stanęli za swoim dowódcą. Macias uciekł do dżungli, ale rozpoznali go i wydali żołnierzom mieszkańcy leśnych osad. Osądzono go, skazano na śmierć i zabito na oczach gawiedzi.

Teodoro Obianga, do dziś miłościwie panujący, kazał się nazywać Wyzwolicielem. Ale nie ogłosił się jak wujek władcą dożywotnim, lecz pozwolił, by poddani co siedem lat wybierali go na prezydenta. I to w zasadzie była jedyna różnica między panowaniem obu przywódców z Malabo.

Ale była jeszcze jedna rzecz, która różniła epokę Maciasa od czasów Teodoro. Za rządów tego drugiego odkryto tu złoża ropy naftowej, jedne z najbogatszych w Afryce. Prezydent, po staremu uważając się za właściciela kraju, zagarnął też dla siebie petrodolarowy skarb, który uczynił go jednym z najbogatszych ludzi w Afryce. Poza prezydentem i jego rodziną na nie-spodziewanej naftowej mannie dorobiły się chyba jeszcze tylko znudzone prostytutki z Malabo, które wraz z najazdem cudzoziemskich nafciarzy znalazły nagle nowych klientów."

Fragment bardzo ciekawego artykułu z Dużego Formatu.

Wirus hiszpańskiej grypy

"Zaledwie dwie mutacje zadecydowały o tym, że słynna epidemia grypy hiszpanki pochłonęła aż 50 milionów ofiar - donoszą specjaliści z Masachussets Institute of Technology (MIT). Co ciekawe, wirus, który zaatakował Europę w 1918 roku, przeniósł się na człowieka bezpośrednio z ptaków, podobnie jak słynna w ostatnich latach "ptasia grypa" H5N1."

Więcej na Kopalnia Wiedzy.

środa, 20 lutego 2008

Film - taniec tysiąca rąk Bodhisattwa

"Zobacz niesamowity spektakl tańca tysiąca rąk Bodhisattwa w wykonaniu niepełnosprawnych tancerek.

Występ chińskiej trupy artystycznej zrzeszającej osóby niepełnosprawne (China Disabled People's Performing Art Troupe) to niezwykłe widowisko.

Grupa, założona w 1987 roku przez Deng Pufang, skupia osoby upośledzone fizycznie i intelektualnie z całych Chin - studentów, farmerów, urzędników. Już od momentu powstania daje niesamowite występy na całym świecie, wzbudzając zachwyt i aplauz publiczności.

Zobaczcie rewelacyjny występ głuchych tancerek przygotowany przez chińskiego generała-choreografa Zhang Jigang i przekonajcie się sami!"

Taniec i źródło informacji na deser.gazeta.pl.

wtorek, 19 lutego 2008

Inna strona opiekuńczej Szwecji

Kilka cytatów z ciekawego i dającego do myślenia tekstu z Dużego Formatu Gazety Wyborczej.

"W latach 90. w szwedzkim państwie opiekuńczym wieje chłodem i obojętnością. Kusi, by obarczyć neoliberalizm odpowiedzialnością za wszelkie nowe objawy znieczulicy społecznej. Byłoby to jednak oszukiwaniem samego siebie. Postępująca demoralizacja państwa opiekuńczego rodzi się z jego własnej podświadomości, jest owocem ideologicznych przyzwyczajeń."

"Jeśliby dla eksperymentu potraktować poważnie logikę argumentów państwa opiekuńczego, można łatwo zauważyć, że opiera się ona na szeregu błędnych założeń: że gdy ludzie mówią o godności człowieka, mają na myśli poczucie bezpieczeństwa, że cenią sobie to bezpieczeństwo ponad wszystko i że najbezpieczniejszy jest ten, kto nie może, a zatem nie musi sterować własnym losem. Dalej: realistyczny pogląd, że miłość często w zanadrzu kryje cierpienie, i zaskakujący wniosek, że dlatego właśnie nie jest warta swej ceny. Wiara, że można tak skonstruować machinę dobrobytu, by była bardziej ludzka niż suma człowieczeństwa poszczególnych funkcjonariuszy, byleby tylko przestrzegali zasad..."

"Równość i sprawiedliwość są istotnie warte zachodu, o ile dotyczą stosunków społecznych, to jest dziedzin, w których naprawdę pragniemy być równouprawnieni: prawa, stosunków zawodowych, dostępu do szkoły i szpitala. Okazało się jednak, że aparat państwa opiekuńczego ma obiektywne trudności z ustaleniem, gdzie kończy się sfera społeczna, a zaczyna osobista. Tak więc równość i sprawiedliwość znalazły swoich obrońców również w dziedzinie opieki.

Z uporem maniaka państwo i gmina kontynuują dzieło wymiaru sprawiedliwości i szerzą równość, także kiedy przychodzi zmieniać staruszkom pieluchy i gotować im kleik. Opiekunka społeczna i przedszkolanka są u nas przecież urzędniczkami i podlegają tym samym przepisom co sędzia czy szef policji. Lecz ta sama bezstronność i obiektywizm, które w sali sądowej chronią słabych, zastosowane bezmyślnie w szpitalu czy przedszkolu stają się zimnym szyderstwem. Marna to pociecha, że osoba, która nas podmywa, czyni to bezstronnie, jeśli wiemy, że będzie nas za chwilę pocieszać - sprawiedliwie."

"Państwo opiekuńcze bezustannie nas przekonuje, że branie na siebie osobistej odpowiedzialności to niebezpieczna i niedemokratyczna postawa. Odpowiedzialność to przecież też i władza. A u nas władza spoczywa w rękach demokratycznie wybranych organów i instytucji, jednostki nigdy nie mogą być równie demokratyczne. Nauczyliśmy się w końcu podejrzliwości wobec rozwagi i wyczucia jednostki i przyzwyczailiśmy się prosić o przepisy i jednoznaczne zasady postępowania. W tej chwili nawet wśród lekarzy słychać głosy, że lepiej by było, gdyby ktoś inny, najchętniej jakieś demokratycznie wybrane kolegium, przejął odpowiedzialność za odłączenie respiratora. Jeśli żywa jest jeszcze jakaś utopia, to chyba utopia niezmiennie czystego sumienia."

poniedziałek, 18 lutego 2008

Po prostu piękna piosenka

The Hollies - He Ain'g Heavy He's My Brother... Brak słów...
Można tylko słuchać, słuchać i rozpływać się gdzieś między dźwiękami...
(utwór na wrzuta.pl)

Tekst:

The road is long
With many a winding turn
That leads us to who knows where
Who knows where
But I'm strong
Strong enough to carry him
He ain't heavy, he's my brother

So on we go

His welfare is of my concern
No burden is he to bear
We'll get there

For I know
He would not encumber me
He ain't heavy, he's my brother

If I'm laden at all
I'm laden with sadness
That everyone's heart
Isn't filled with the gladness
Of love for one another

It's a long, long road
From which there is no return
While we're on the way to there
Why not share

And the load
Doesn't weigh me down at all
He ain't heavy he's my brother

He's my brother
He ain't heavy, he's my brother

Po prostu piękne zdjęcie


Zdjęcie ze strony www.vertustech.com.

niedziela, 17 lutego 2008

Światowy Dzień Kota

Post z okazji Światowego Dnia Kota, który dziś obchodzimy.
"Ponad połowa wszystkich urodzonych każdego roku psów i kotów ginie tragicznie albo umiera z braku opieki, ponieważ nie starcza dla nich ludzkich domów. Kastracja pomaga w rozwiązywaniu problemu nadpopulacji bezdomnych zwierząt oraz wielu problemów ze zwierzętami domowymi. Jest to rutynowy zabieg chirurgiczny wykonywany w gabinetach weterynaryjnych. Daje stuprocentową pewność uniknięcia niepożądanego miotu, pomaga uniknąć szeregu chorób o podłożu hormonalnym, wpływa na złagodzenie zachowania kotów i psów." (www.miau.pl)

(Zdjęcie z tej strony)
Oraz Kocie Przykazania, Ci którzy mieszkają z kotem zrozumieją ich znaczenie, a dla pozostałych będą uproszczonym obrazem kociej psychiki ;-).

"Kocie przykazania
* Nie będziesz wskakiwał na klawiaturę, kiedy człowiek łączy sie przez modem.
* Nie będziesz wyciągał kabelka telefonicznego z gniazdka w modemie.
* Nie będziesz rozwijał całej rolki papieru toaletowego.
* Nie będziesz siadał przed monitorem ani telewizorem, jakbyś był przezroczysty.
* Nie będziesz rzucał pawia balistycznego ze szczytu lodówki.
* Nie będziesz wchodził do jadalni tylko po to, żeby wylizać sobie tyłek.
* Nie będziesz się układał z zadkiem przed ludzką twarzą.
* Nie będziesz zeskakiwał z wysokości na ludzkie genitalia.
* Chociaż jesteś szybki, nie dasz rady przebiec przez zamknięte drzwi.
* Nie będziesz łaził po budziku i wyłączał go.
* Nie będziesz właził do śmietnika z obrotową pokrywą, bo wpadniesz i zatrzaśniesz się w środku.
* Nie będziesz wskakiwał na kibel, kiedy człowiek już na nim siedzi.
* Nie będziesz wskakiwał śpiącym na brzuch o czwartej nad ranem.
* Zechcesz zauważyć, że dom nie jest więzieniem, z którego się ucieka przy każdej nadarzającej się okazji.
* Nie będziesz sie podstawiał ludziom pod nogi, nawet jeśli idą za wolno.
* Nie będziesz otwierał drzwi łazienki, kiedy goście są w domu.
* Będziesz pamiętał, że jesteś drapieżnikiem, a kwiatki nie są z mięsa.
* Będziesz okazywał skruchę, kiedy cię besztają."
(Z Leksykot)