Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiadomości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiadomości. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 kwietnia 2011

Tworzenie konstytucji przez obywateli

.
Powinni w każdych wiadomościach trąbić o tym, iż Islandczycy sami tworzą sobie konstytucję. O tym, że tak mocno wkurzyli się na polityków, że powiedzieli - "panom i paniom dziękujemy" - i sami wzięli się do konstruowania nowej konstytucji! To się nazywa demokracja bezpośrednia! To się nazywa społeczeństwo obywatelskie! Czy trzeba wielkiego kryzysu, by ludzie nie tylko słowami, ale realnie mówili dość politykom? A może to kwestia kultury i ludzi?

"Jak historia uczy, nie można mieć zbyt dużego zaufania do polityków. Islandczycy postanowili napisać nową własną Konstytucję, tym razem bez ich pomocy. Każdy, kto nie miał wcześniej nic wspólnego z polityką mógł się zgłosić do tworzenia nowej ustawy zasadniczej. Spośród ochotników wylosowano ok. 950 osób. Zebrali oni postulaty, które według nich powinny znaleźć się w nowej Konstytucji. Zanotowano m.in. „demokrację bezpośrednią”, „ponowne upaństwowienie surowców naturalnych”, oraz, że „stanowiska państwowe mogą być przekazywane TYLKO i wyłącznie na zasadzie konkursów, wedle kompetencji, a nie znajomości”, itd... Na stronach http://www.thjodfundur2010.is dostępna jest pełna lista propozycji, którą da się przy pomocy tłumaczy internetowych dostatecznie zrozumieć bez znajomości islandzkiego.
Następnym krokiem było wybranie spośród 500 możliwych kandydatów 25-osobową grupę ekspertów - 15-stu mężczyzn i 10 kobiet. Do końca kwietnia mają oni za zadanie spisać tę listę wniosków jako dokument o stosownym prawnym formacie."

Źródło: demokracjabezposrednia.pl.

poniedziałek, 8 listopada 2010

O czym się w mediach nie mówi

.
Nad wyraz ciekawy i niepokojący tekst o planowanych zmianach w ustawach, które mają ograniczyć działalność NBP, ukrywać wielkość długu publicznego, dodrukowywać sobie jeszcze bardziej pieniądze.
Krótko pisząc - jeśli ten temat choć odrobinę cię interesuje - polecam.
Link do tekst, blog: stojeipatrze.blogspot.com.

piątek, 20 sierpnia 2010

Brawa za niepomaganie Grecji

.
"Wbrew podejrzeniom okazuje się że jednak nie wszystkie kraje strefy euro rządzone są przez durni nie liczących się z interesem elektoratu który ich wybrał.

Ze Słowacji donoszą na przykład że tamtejszy parlament definitywnie odmówił udziału Słowacji w pożyczce UE dla pogrążonej w kryzysie Grecji. Brawo Słowacy, nie dajcie się zwariować! Słowo 'definitywnie' nie oddaje zresztą pełni sytuacji - “za” głosowało jedynie 2 (słownie dwóch) deputowanych. Przypuszczamy że i ci dwaj nacisnęli przypadkowo na zły guzik.
(...)
O wiele sensowniej byłoby wspomóc Greków - skoro już - bezpośrednio, na przykład kupując od nich za to 28 ton złota i złożyć to gdzieś głęboko w sejfach banku centralnego. Grekom i tak zostałoby dobre 80 ton a kupione złoto czekałoby sobie spokojnie na lepsze czasy, gdy i o euro i o greckich papierach słuch dawno zaginie. A najlepiej oczywiście zostawić pieniądze ludziom i niech sami decydują jak je zainwestować. W końcu nikt nikomu nie zabrania wyrzucić w błoto każdej sumy, łącznie z wysłaniem jej na wspomaganie greckiego socjału.

Na szczęście obecna pani premier, Iveta Radiczova, przerwała ten obłęd. Już podczas kampanii wyborczej słusznie zapowiedziała zdecydowany sprzeciw wobec wspomagania Grecji i wybrana słowa dotrzymała.
(...)
Po definitywnej decyzji parlamentu Słowacji o nieuczestniczeniu w greckim bailoucie ministrowie finansów strefy euro będą musieli teraz zadecydować jak pokryć powstałą dziurę. Spotkają się w tym celu we wrześniu w Brukseli. Otwiera to wielką szansę przed najlepszym ministrem finansów w Europie Rostowskim. Mimo że Polska szczęśliwie nie należy jeszcze do strefy euro minister Rostowski wychodząc przed szereg zadeklarował już wcześniej chęć Polski do udziału w pakiecie pomocowym dla Grecji. Teraz jest szansa że oferta polska, po wycofaniu się Słowacji z greckiego szaleństwa, zostanie przyjęta z otwartymi rękami."

Źródło: blog dwagrosze.

wtorek, 6 lipca 2010

Sposób na nowotwór

.
Takie informacje powinny znajdować się na początku wiadomości/faktów/wydarzeń itp. Zarówno z punktu widzenia mojego, jak i korzyści dla populacji ludzkiej to jest ważniejsze niż to co powiedział pan x o panu y...

"Naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego opracowali innowacyjną metodę leczenia nowotworów. W walce z rakiem sojusznikiem ludzi stały się bakterie szczepu salmonelli, które mają naturalny mechanizm inwazyjny. Kiedy dostaną się do organizmu osoby chorej na raka, wyszukują komórki nowotworowe i wnikają do nich, niszcząc je od środka."

"Można powiedzieć, że salmonella "chowa się" do komórki nowotworowej przed ludzkimi przeciwciałami, bo właśnie nowotwór jest dla niej najbardziej atrakcyjnym miejscem, m.in. dzięki innym niż w zdrowych komórkach naczyniom krwionośnym." (...)

"Po wniknięciu do guza nowotworowego salmonella wywołuje jego apoptozę, czyli proces zniszczenia od środka. Równocześnie organizm pacjenta atakuje z zewnątrz, reagując pobudzeniem układu odpornościowego przeciwko salmonelli "schowanej" w komórkach rakowych. - Pacjenci poddani terapii w przyszłości nie będą narażeni na dolegliwości wywoływane przez bakterie salmonelli, ponieważ szkodliwe cechy zostały znacznie osłabione" (...)

"Skuteczność prototypowej terapii została już potwierdzona badaniami na szczurach. Kolejnym krokiem będzie udoskonalenie zmodyfikowanego szczepu i badania na większych ssakach" (...)

"Według specjalistów z CM UJ technologia może stać się w przyszłości nową szansą leczenia pacjentów cierpiących na nowotwory lite narządów wewnętrznych, a prawdopodobnie także innych, m.in. czerniaka. Przewidywana wydajność i niskie koszty produkcji sprawiają, że wyniki badań naukowców mają doskonałe perspektywy zastosowania przemysłowego."

Źródło: wyborcza.pl.

niedziela, 4 kwietnia 2010

Moralność można stymulować

.
"Często myślimy, że moralność jest niezależna od słabości ludzkiego ciała. Czasem - że jest ona nadana nam przez jakąś "siłę wyższą", a na pewno - odróżnia nas od zwierząt. Tymczasem naukowcy z Massachusetts Institute of Technology (USA) przekonali się, że moralne sądy można w prosty sposób zmienić, oddziałując na mózg za pomocą pola magnetycznego.

U części ochotników poddawali stymulacji magnetycznej skrzyżowanie skroniowo-ciemieniowe. Jest to część mózgu odpowiedzialna m.in. za odczytywanie i ocenę intencji drugiej osoby. Następnie wszyscy badani czytali krótkie historie, w których ktoś zamierzał zrobić komuś krzywdę (np. opowiadanie, w którym chłopak kazał przejść swojej dziewczynie po niebezpiecznym moście, licząc na jej śmierć) i oceniali, na ile to postępowanie było moralne.

Okazało się, że osoby, którym przykładano pole magnetyczne do skrzyżowania skroniowo-ciemieniowego, potępiały wyłącznie udane próby morderstwa. Samo życzenie komuś śmierci albo nieudana próba zabicia drugiej osoby nie były źle oceniane. Badani, których nie poddawano stymulacji magnetycznej, bardzo surowo również oceniały samą intencję czy próbę morderstwa."

Takich odkryć będzie coraz więcej, bo coraz skuteczniej możemy badać mózg, jego reakcje. Jest oczywiste, że emocje, zasady moralne itd. nie biorą się z powietrza i są częścią materialnej struktury naszego ciała. Stąd wniosek, że przy osiągnięciu wystarczającego poziomu wiedzy i odpowiedniej technologii będziemy w stanie kształtować nasze zasady moralne u podstaw - nie tracąc czasu na uczenie ich i dogmatyzowanie. Ciekawe czy człowiek będzie w stanie rozwijać swój gatunek do tego czasu, czy się zatrzyma (co poniesie za sobą prawdopodobnie częściowe uwstecznienie). Czy w ogóle człowiek jest w stanie tak bardzo ingerować sam w siebie w sposób umiarkowany - tzn. przynoszący korzyści i rozwój, a nie zagładę gatunku? Hmm... Nie dożyję czasów, które będę tego świadkiem i nie poznam odpowiedzi na to pytanie.

Źródło: wyborcza.pl.

poniedziałek, 22 marca 2010

Fałszowanie złota przez USA

.
"Ostatnie szokujące informacje, zupełnie przemilczane przez światowe media wskazują, że pewne kręgi w Stanach Zjednoczonych sfałszowały miliony sztabek złota, których wartość ocenia się na zawrotną sumę 600 miliardów dolarów (ang. billion).

Sprawa wyszła na jaw w październiku 2009 roku kiedy to Chiny, zakupiwszy około 5700 sztabek złota, każda o wadze 400 uncji, nabrały podejrzeń co do prawdziwej ich jakości. Po zbadaniu sztabek, które według oficjalnych dokumentów zostały wysłane bezpośrednio z amerykańskiego skarbca złota w Fort Knox (United States Bullion Depository), okazało się, że ich rdzeń wcale nie zawiera złota, lecz w sumie jest to sztaba wolframowa – wolfram jest metalem o wadze niemal równej złotu – jedynie pokryta zewnętrzną warstwą prawdziwego złota. Informację na ten temat przekazał przed kilkoma dniami jeden z największych pakistańskich dzienników Pakistan Daily, i choć jest ona niezwykłej wagi, pominięta została przez, tak niby różnorodne, choć w sumie mówiące jednym-słusznym głosem media.

Dochodzenie w tej sprawie ujawniło, że najwyraźniej fałszerstwem na tak wielką skalę zajął się sam rząd USA, a przynajmniej za jego wiedzą i zgodą dokonano tego procederu w centralnych czynnikach tzw. Banku Rezerw Federalnych. Okazało się, że przed około 15 laty, w czasie administracji prezydenta Clintona (a chodzi tutaj o najbardziej wpływowe postaci tego okresu, czyli Roberta Rubina, Alana Greenspana i Lawrence’a Summers), w jednej z nowoczesnych fabryk na terenie USA, zużywając do tego celu 16 tysięcy ton wolframu, dokonano fałszerstwa w postaci wyprodukowania od 1,3- do 1,5-miliona odpowiednich sztabek wolframu. Sztabki wolframowe pokryto następnie warstwą złota, po czym około 640 tysięcy takich wolframowo-złotych falsyfikatów przesłanych zostało do skarbca w Fort Knox. Jak twierdzą źródła chińskie, pozostałe z tak wyprodukowanych sztabek, czyli nawet do 860 tysięcy, zostało upłynnionych na globalnych rynkach złota i światowych giełdach."

(...)

"W świetle tak ewidentnego fałszerstwa sztabek przysłanych do Chin, nowego znaczenia nabrały dotąd tajemnicze fragmentaryczne informacje pojawiające się tu i ówdzie w ostatnich latach. Śledztwo oraz tzw. biały wywiad wskazują np. na ciekawą wiadomość z 2 lutego 2004 roku, kiedy to prokurator na Manhattanie aresztował Stuarta Smitha, jednego z najwyższych przedstawicieli giełdy New York Mercantile Exchange – NYMEX. Interesujące, że po nalocie na biura wiceprezydenta NYMEX i po praktycznym zniknięciu tej osoby, nie ukazała się na ten temat żadna wzmianka i nic nikomu nie wiadomo o losach sprawy, a do dnia dzisiejszego biuro prokuratora milczy na ten temat nie wyjaśniając motywów akcji. Co jest jednak najistotniejsze i co może rzucać światło na prawdziwe przyczyny tej akcji, to fakt, że biuro owego prezydenta giełdy miało szczególne zadanie: przechowywało ono szczegółowe informacje o każdej transakcji każdej sztabki, wraz z miejscem pochodzenie, numerem seryjnym sztabki, kupcem, itp. Pomimo, że nadal nie wiadomo jaka grupa – rządowa, para-rządowa, bankowa, reprezentująca obcy wywiad – kontroluje ten sektor, to monopol na informację o każdej przeprowadzonej bądź zamierzonej transakcji jest niezbędny dla grupy chcącej kontrolować dystrybucję złota."

(...)

"Oczywiście nie wiadomo na razie w jaki sposób i kto dokonał próby oszukania i poważnej destabilizacji światowego systemu zasobów złota, lecz nie mogło się to odbyć bez udziału tzw. federalnego banku Stanów Zjednoczonych."

Fragmenty tekst ze strony Wolne Media.

czwartek, 18 marca 2010

Robot-nauczyciel

.
Pierwsze roboty-nauczyciele uczą angielskiego matematyki i fizyki w Korei Płd.

"Roboty, które pilotażowo wprowadzono do kilku wiejskich szkół podstawowych w Południowej Korei spotkały się z ciepłym przyjęciem uczniów. Dzieci są zadowolone, bo elektroniczny nauczyciel nigdy się nie denerwuje, ani nie pozwala sobie na uszczypliwe uwagi - donosi news.com.au. Badania wśród dzieci wskazują, że takie urządzenia zwiększają zainteresowanie nauką danego przedmiotu. Uczniowie są też mniej zestresowani podczas zajęć - dodaje portal.

Test robotów-nauczycieli trwał 2 miesiące i wykazał, że takie rozwiązanie to przyszłość edukacji.

Roboty są wyposażone w kamerę i mikrofony, potrafią rozpoznać głos dziecka i odpowiedzieć na jego pytanie. Wymagają tylko nieznacznej obsługi przez nauczyciela, który może sterować urządzeniem z każdego miejsca na świecie."

Jak dla mnie bomba. Nauczyciel bez emocji to nauczyciel obiektywny, który nie da się zmanipulować, ale i nie będzie przelewał swojej frustracji na uczniów. Obecnie nauczyciel i tak nie wychowuje dzieci - więc taki robot jest zdecydowanie świetnym rozwiązaniem.

Źródło: sfora.pl.

środa, 13 stycznia 2010

Roślinozwierze

.
Elysia chlorotica, nietypowy ślimak, który pochłania od swojego podstawowego pokarmu - algi z gatunku Vaucheria litorea - chloroplasty, czyli wewnątrzkomórkowe struktury odpowiedzialne za przeprowadzanie fotosyntezy, oraz fragmenty DNA, a także jest w stanie samodzielnie wytwarzać chlorofil (zielony barwnik pochłaniający światło i zdolny, wspólnie z białkami zawartymi w chloroplastach, do wykorzystywania jego energii do produkcji glukozy).


Jest to pierwszy raz w historii nauki, kiedy udowodniono zdolność zwierzęcia do syntezy tego związku. Wcześniej jego wytwarzanie stwierdzano wyłącznie u roślin, alg oraz cyjanobakterii.

Źródło i zdjęcie z wired.com, a także ze strony kopalniawiedzy.pl.

środa, 1 października 2008

Krwawienie bez ran

Kolejny przykład tego, iż wszystkie niby "nadprzyrodzone", "cudowne" zjawiska to, jeśli nie oszustwo, indywidualna lub zbiorowa psychoza, to zjawisko naturalne.

"Trzynastoletnia Twinkle Dwivedi z Uttar Pradesh w Indiach cierpi na schorzenie, z którym lekarze nie potrafią sobie, przynajmniej na razie, poradzić. Krwawi z oczu, nosa, linii włosów, szyi czy podeszw stóp, mimo że nie ma na nich śladu rany czy nawet zadrapania.
Z powodu utraty krwi musiała już przejść kilka transfuzji. Jej poranki nie należą do przyjemności, ponieważ zdarza jej się budzić w zakrwawionej pościeli. Niektórzy krajanie dziewczynki sądzą, że jest opętana. Na razie nie pomogła jej ani współczesna medycyna, ani egzorcyści reprezentujący różne wyznania, m.in. sufizm (mistyczny nurt islamu) czy prawosławie.
Matka Twinkle, Nandani Diwedi, zaznacza, że rodzina nie jest przesądna, ale desperacko poszukuje pomocy. Po raz pierwszy krwawienie pojawiło się w lipcu zeszłego roku. Ponieważ krew wydobywała się z ust, lekarz pierwszego kontaktu postawił oczywistą, wg niego, diagnozę: wrzód. Potem dziwne ataki powtarzały się od 5 do 20 razy dziennie, a posoka wyciekała także ze stóp, co zdecydowanie wykluczyło podejrzenia medyka. Inne dzieci zaczęły się bać lub brzydzić dziewczynki. Wyrzucono ją ze szkoły, a do następnej nie przyjęto, więc od jakiegoś czasu uczy się w domu. Rzadko widzi rówieśników i jest bardzo przygnębiona.
Lekarze z All India Institute of Medical Sciences w Delhi uważają, że 13-latka zapadła na rzadką chorobę krzepnięcia, której nie umieją leczyć: chorobę płytek typu 2.

Charakteryzuje się ona bardzo małą liczbą płytek we krwi (jest więc rodzajem trombocytopenii). Krew nastolatki ma barwę bladego czerwonego wina. Brytyjski hematolog, dr Drew Provan z Barts Hospital w Londynie, skłania się jednak ku innej jednostce nozologicznej, chorobie von Willebranda typu 2. (łac. morbus von Willebrandi), a z nią można sobie poradzić. Anglik zaleca wizytę u specjalisty ds. aktywności koagulacyjnej czynników krzepnięcia. Uważa też, że przypadłość nastolatki nie jest skutkiem zbyt małej liczby trombocytów, ale niedoboru czynnika von Willebranda (vWF). Odpowiada on za przyleganie płytek do kolagenu w miejscu, gdzie doszło do uszkodzenia ściany naczynia.
Podczas wizyt medycy otwarcie przyznawali, że pierwszy raz stykają się z taką przypadłością, niektórzy doszukiwali się prób oszustwa.
Rodzina pacjentki jest zbyt biedna, by pozwolić sobie na kosztowne leczenie. Wszyscy obawiają się, że Twinkle starci pewnego dnia za dużo krwi i nie uda się jej odratować. Dziewczyna opowiada, że gdy krwawi z głowy, staje się ona ciężka. Uskarża się też na bolesność oczu, których nie może obmyć bezpośrednio po ustaniu krwawienia."

Źródło: Telegraph za Kopalnia Wiedzy.
Zdjęcie również z Kopalnia wiedzy.

piątek, 23 maja 2008

Cenzura internetu w Chinach

"W październiku 2007 r. organizacja "Reporterzy bez granic" opublikowała raport poświęcony chińskiej cenzurze w internecie. Potrzebne informacje przekazał m.in. anonimowy inżynier z Chin, który poznał od wewnątrz mechanizm filtrowania treści w sieci.

System cenzurowanie internetu w Chinach nie jest skomplikowany. Zanim określone informacje przedostaną się na największe serwisy, przechodzą przez sito wewnętrznej cenzury. Co tydzień wydawcy 19 największych serwisów internetowych spotykają się z Biurem Państwowej Rady Informacji Internetu, aby podczas tych spotkań przedyskutować tematy, które mogą być najbardziej interesujące dla chińskiej opinii publicznej. Niezatwierdzone przez Biuro informacje nie mają prawa pojawić się na stronach. Autocenzura jest najpopularniejszym sposobem blokowanie niepożądanych treści.

Nie każdy jednak serwis, i tym bardziej, nie każdy pojedynczy internauta, poddaje się autocenzurze. W związku z tym, w 1998 r. ruszył projekt ograniczania dostępu do Internetu pod nazwą Złota Tarcza (Golden Shield). Bardziej znaną nazwą poza chińskimi granicami jest Wielki Firewall Chin (Great Firewall of China). Nazwa nawiązuje do Wielkiego Muru Chińskiego oraz do zapory sieciowej (firewall), ponieważ zadaniem Złotej Tarczy jest zabezpieczanie chińskiej sieci przed rozprzestrzenianiem niestosownych treści.

Jednym z głównych działań systemu blokującego jest cenzurowanie wyników wyszukiwarek. Wpisując w Google, Yahoo czy w chińskim Baidu takie wyrażenia jak "prawa człowieka", "wolny Tybet" czy "Matki Tiananmen", system automatycznie kasuje wyniki lub podaje zupełnie niezwiązane z zapytaniem odpowiedzi. W październiku ubiegłego roku, w czasie trwania XVII Krajowego Zjazdu Komunistycznej Partii Chin, zagraniczne wyszukiwarki zostały całkowicie zablokowane. Po wpisaniu adresu Google, Yahoo lub Microsoft Live, internauci byli przekierowywani na stronę rodzimej Baidu.

Jedna z reklam Baidu kończy się hasłem "Baidu rozumie chiński lepiej". To do niej należy 62% całego ruchu w wyszukiwarkach w Chinach, i to ona, jako jedna z nielicznych internetowych firm na świecie, zdecydowanie pokonała Google na swoim rynku. Zawdzięcza to jednak nie tylko słusznym biznesowym decyzjom, lecz przede wszystkim dobrej współpracy z władzami." Źródło: saferinternet.pl)

"Oficjalnie Internet w Państwie Środka został udostępniony w 1995 roku. Przygotowując się na ten moment, już rok wcześniej Pekin przekazał odpowiedzialność za nadzór nad nowym medium… Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego. W 1997 r., w celu objęcia kontrolą przepływu informacji, resort wydał obszerne regulacje, których celem jest „wzmocnienie bezpieczeństwa, ochrony sieci komputerowych i Internetu oraz zachowanie porządku społecznego”. Artykuł 4. tego prawa zakazuje wykorzystywania Internetu w sposób zagrażający bezpieczeństwu państwa (np. przez zamieszczenie informacji o Dalajlamie, traktowanym jako „separatysta, dążący do podzielenia macierzy”), ujawnieniu tajemnicy państwowej (np. informacje o karze śmierci), zagrażających interesom państwa (np. krytyka polityki Komunistycznej Partii Chin), społeczeństwa lub w celach przestępczych. Artykuł 5 zakazuje wykorzystywania Internetu, m.in. w celach nawoływania do obalenia rządu lub systemu socjalistycznego, zagrażających jedności państwa i godzących w jedność narodu, zniekształcających prawdę, szerzących fałszywe informacje, burzących ład społeczny, promujących pornografię, przemoc, hazard etc. Przepisy precyzują także wysokie kary finansowe oraz wykluczenie z rynku za ich łamanie. W 2000 roku powyższe regulacje zostały włączone do prawa telekomunikacyjnego zatwierdzonego przez Radę Państwa.
Wzmacniając w 2000 r. nadzór prawny nad Internetem, rząd przygotował się na zmiany związane z wejściem Chin do Światowej Organizacji Handlu (WTO). Do tego czasu na chińskim rynku nie istniała konkurencja, a zaplecze informatyczne było poddane kontroli administracyjnej. System nadzoru i kontroli Internetu sprawuje łącznie dziesięć różnych instytucji. Zainteresowanie władz Internetem potęguje się wraz z rosnącym znaczeniem tego medium. Do tego dodać należy rywalizację różnych frakcji w strukturze państwa, o to, kto będzie sprawować tę kontrolę." (Źródło: Puls Świata)

Działanie chińskiej cenzury

"W październiku 2007 r. organizacja "Reporterzy bez granic" opublikowała raport poświęcony chińskiej cenzurze w internecie. Potrzebne informacje przekazał m.in. anonimowy inżynier z Chin, który poznał od wewnątrz mechanizm filtrowania treści w sieci.

System cenzurowanie internetu w Chinach nie jest skomplikowany. Zanim określone informacje przedostaną się na największe serwisy, przechodzą przez sito wewnętrznej cenzury. Co tydzień wydawcy 19 największych serwisów internetowych spotykają się z Biurem Państwowej Rady Informacji Internetu, aby podczas tych spotkań przedyskutować tematy, które mogą być najbardziej interesujące dla chińskiej opinii publicznej. Niezatwierdzone przez Biuro informacje nie mają prawa pojawić się na stronach. Autocenzura jest najpopularniejszym sposobem blokowanie niepożądanych treści.

Nie każdy jednak serwis, i tym bardziej, nie każdy pojedynczy internauta, poddaje się autocenzurze. W związku z tym, w 1998 r. ruszył projekt ograniczania dostępu do Internetu pod nazwą Złota Tarcza (Golden Shield). Bardziej znaną nazwą poza chińskimi granicami jest Wielki Firewall Chin (Great Firewall of China). Nazwa nawiązuje do Wielkiego Muru Chińskiego oraz do zapory sieciowej (firewall), ponieważ zadaniem Złotej Tarczy jest zabezpieczanie chińskiej sieci przed rozprzestrzenianiem niestosownych treści.

Jednym z głównych działań systemu blokującego jest cenzurowanie wyników wyszukiwarek. Wpisując w Google, Yahoo czy w chińskim Baidu takie wyrażenia jak "prawa człowieka", "wolny Tybet" czy "Matki Tiananmen", system automatycznie kasuje wyniki lub podaje zupełnie niezwiązane z zapytaniem odpowiedzi. W październiku ubiegłego roku, w czasie trwania XVII Krajowego Zjazdu Komunistycznej Partii Chin, zagraniczne wyszukiwarki zostały całkowicie zablokowane. Po wpisaniu adresu Google, Yahoo lub Microsoft Live, internauci byli przekierowywani na stronę rodzimej Baidu.

Jedna z reklam Baidu kończy się hasłem "Baidu rozumie chiński lepiej". To do niej należy 62% całego ruchu w wyszukiwarkach w Chinach, i to ona, jako jedna z nielicznych internetowych firm na świecie, zdecydowanie pokonała Google na swoim rynku. Zawdzięcza to jednak nie tylko słusznym biznesowym decyzjom, lecz przede wszystkim dobrej współpracy z władzami." Źródło: saferinternet.pl)

"Oficjalnie Internet w Państwie Środka został udostępniony w 1995 roku. Przygotowując się na ten moment, już rok wcześniej Pekin przekazał odpowiedzialność za nadzór nad nowym medium… Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego. W 1997 r., w celu objęcia kontrolą przepływu informacji, resort wydał obszerne regulacje, których celem jest „wzmocnienie bezpieczeństwa, ochrony sieci komputerowych i Internetu oraz zachowanie porządku społecznego”. Artykuł 4. tego prawa zakazuje wykorzystywania Internetu w sposób zagrażający bezpieczeństwu państwa (np. przez zamieszczenie informacji o Dalajlamie, traktowanym jako „separatysta, dążący do podzielenia macierzy”), ujawnieniu tajemnicy państwowej (np. informacje o karze śmierci), zagrażających interesom państwa (np. krytyka polityki Komunistycznej Partii Chin), społeczeństwa lub w celach przestępczych. Artykuł 5 zakazuje wykorzystywania Internetu, m.in. w celach nawoływania do obalenia rządu lub systemu socjalistycznego, zagrażających jedności państwa i godzących w jedność narodu, zniekształcających prawdę, szerzących fałszywe informacje, burzących ład społeczny, promujących pornografię, przemoc, hazard etc. Przepisy precyzują także wysokie kary finansowe oraz wykluczenie z rynku za ich łamanie. W 2000 roku powyższe regulacje zostały włączone do prawa telekomunikacyjnego zatwierdzonego przez Radę Państwa.
Wzmacniając w 2000 r. nadzór prawny nad Internetem, rząd przygotował się na zmiany związane z wejściem Chin do Światowej Organizacji Handlu (WTO). Do tego czasu na chińskim rynku nie istniała konkurencja, a zaplecze informatyczne było poddane kontroli administracyjnej. System nadzoru i kontroli Internetu sprawuje łącznie dziesięć różnych instytucji. Zainteresowanie władz Internetem potęguje się wraz z rosnącym znaczeniem tego medium. Do tego dodać należy rywalizację różnych frakcji w strukturze państwa, o to, kto będzie sprawować tę kontrolę." (Źródło: Puls Świata)

sobota, 10 maja 2008

Polska krajem krwi na drogach

"Polska jest krajem krwi na drogach. Pod względem ilości ofiar wypadków drogowych w przeliczeniu na liczbę mieszkańców zajmujemy w statystykach absolutne pierwsze miejsce ze 150 zgonami na milion mieszkańców, przy czym z pozostałych krajów przegania nas jedynie Rosja, oferująca swym mieszkańcom jeszcze bardziej spływające krwią jezdnie.

Wiele krajów ma ten wskaźnik dwukrotnie niższy niż Polska, w Szwecji jest on 3-krotnie niższy. Wskaźnik zabitych w przeliczeniu na liczbę samochodów jest jeszcze wyższy, bo aż 4-krotnie wyższy niż w Szwecji. Na 1000 mieszkańców przypada 357 samochodów, i nasycenie motoryzacją powoli osiąga standardy zachodnioeuropejskie. Spojrzenie w podziały intermodalne pozwala stwierdzić upadek transportu zbiorowego.

Nasycenie siecią telekomunikacyjną – 78 podłączeń/100 mieszkańców (zsumowane linie telefonicznie, dostęp ISDN oraz abonenci sieci komórkowych/ 100 mieszkańców) jest w Polsce niemal najniższe w Europie, gorzej wypada tylko Turcja."

Źródło: dip_lista - autor: zen.
PS DIP - dostęp do informacji publicznej

wtorek, 6 maja 2008

Bierne palenie szkodzi więcej niż myślisz

"Nawet krótkotrwała ekspozycja na dym tytoniowy wywiera znaczący wpływ na zdrowie - donoszą naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco. (...)
W trakcie eksperymentu badacze dowiedli, że nawet krótka 30-minutowa ekspozycja na dym papierosowy o stężeniu porównywalnym do tego spotykanego w barze może mieć niekorzystny wpływ na zdrowie. Stwierdzono, że nawet przy tak krótkim czasie inhalacji może dojść do uszkodzenia naczyń krwionośnych u młodych, zdrowych osób. Na domiar złego zawarte w dymie substancje upośledzają funkcjonowanie naturalnych mechanizmów naprawczych, uruchamianych w odpowiedzi na zawarte w powietrzu toksyny. Niekorzystny wpływ wchodzących w skład dymu papierosowego związków utrzymuje się nawet do 24 godzin. (...)

Zdjęcie ze strony bloga Chris B.
Zdaniem badacza, uzyskane wyniki mają duże znaczenie dla ochrony zdrowia publicznego. Nasze badanie tłumaczy, dlaczego w miastach, w których uchwalono prawo zabraniające palenia w miejscach pracy, restauracjach i barach, liczba zgłoszeń do szpitali z powodu ataku serca spadła aż o dwadzieścia procent - dodaje [dr Yerem Yeghiazarians]."
Więcej na Kopalnia wiedzy.

Zdjęcie ze strony Starostwa Powiatowego Nysy.

sobota, 26 kwietnia 2008

Korupcja w Polsce - kolejne dane

"Pod względem stopnia korupcji wykazanego we Wskaźniku Odczuwania Korupcji (Corruption Perceptions Index) Polska jest najbardziej skorumpowanym krajem spośród wszystkich 25 krajów Unii Europejskiej, a poziom korupcji w Polsce jest równy krajom Bliskiego Wschodu czy Ameryki Łacińskiej. Polskę poza wszystkimi starymi i nowymi krajami Unii wyprzedzały Barbados, Chile, Botswana, Katar, Urugwaj, Salwador, Kolumbia,Belize, Brazylia, Trynidad i Tobago, Jamajka, Ghana, Meksyk, Panama, Peru, Burkina Faso, Lesotho a nawet Egipt. (por. www.transparency.org)"

Źródło: zen z dip_listy mailingowej.

Zdjęcie ze strony stern.de.

sobota, 29 marca 2008

Godzina dla Ziemi - Earth Hour

"W sobotę 29 marca o godz. 20 czasu lokalnego, miliony osób na całym świecie zgaszą światło w ramach akcji „Earth Hour” - „Godzina dla Ziemi” zainicjowanej przez międzynarodową organizację ekologiczną WWF. Także Ty możesz wziąć udział w globalnym wydarzeniu. Wystarczy, że gdziekolwiek będziesz - zgasisz światło! (...)

„Earth Hour” to bezprecedensowa akcja zainicjowana przez międzynarodową organizację WWF po to, by przeciwstawić się największemu zagrożeniu dla Ziemi: zmianom klimatu. (...)

29 marca zgasną oświetlenia tak spektakularnych budynków jak Opera House i Harbour Bridge w Sidney, Sears Tower w Chicago czy Golden Gate Bridge w San Francisco. W tej chwili do akcji przyłączyły się 24 państwa między innymi Dania, Irlandia, Stany Zjednoczone, Indonezja, Meksyk, Brazylia, Grecja, Węgry i Polska. Do akcji włączają się także znani ludzie jak aktorka Cate Blanchett czy piosenkarka Nelly Furtado. W Polsce „Godzinę dla Ziemi” popierają Reni Jusis, Michał Piróg, Beata Pawlikowska i Andrzej Piaseczny.

Z polskich miast do akcji włączyły się Poznań i Warszawa. (...)

W 2008 roku, Polska będzie gospodarzem największej, corocznej konferencji Narodów Zjednoczonych poświęconej zmianom klimatycznym. W grudniu do Poznania przyjedzie ponad 10 tysięcy delegatów, w tym przedstawicieli administracji rządowych z blisko 200 krajów. (...)

Od XIX wieku do dzisiaj, średnia temperatura Ziemi wzrosła o 0,7°C. Wybitni eksperci z całego świata, m.in. z Międzyrządowego Panelu ONZ ds. Zmian Klimatycznych (IPCC), ostrzegają, że przekroczenie granicy 2°C spowoduje, że stopnieje lodowiec pokrywający Grenlandię, a ekstremalne zjawiska pogodowe nasilą się do niewyobrażalnych dzisiaj rozmiarów. Zmiany klimatu m.in. przyśpieszają destrukcje lasów Amazonii, są ogromnym zagrożeniem dla przyrody i mieszkańców Indonezji, ograniczają rozwój krajów afrykańskich, i powodują gwałtowne topnienie się lodowców na całym świecie od Andów po Himalaje. Wskutek zmian klimatu może wyginąć aż 1/3 gatunków na Ziemi. Już w tej chwili na skutek tego zjawiska cierpią m.in. pingwiny, niedźwiedzie polarne, tygrysy, delfiny, wieloryby oraz wiele innych zwierząt. Niestety, pesymistyczne scenariusze naukowe przewidują, że do końca tego stulecia temperatura może wzrosnąć nawet o 5,8°C.Przyczyna tego zjawiska to przede wszystkim nadmierna emisja gazów cieplarnianych, w tym głównie dwutlenku węgla. Ten z kolei wytwarzany jest głównie (bo aż w 37%) podczas produkcji energii. Co roku światowy sektor energetyczny emituje do atmosfery 23 mld ton CO2!"

Źródło: WWF Polska.

piątek, 28 marca 2008

Najstarsze nagranie dźwięku

"Naukowcy znaleźli i odtworzyli najstarsze na świecie nagranie ludzkiego głosu. O 17 lat wyprzedza ono datę wynalezienia przez Edisona fonografu.

Jest to 10-sekundowe nagranie fragmentu francuskiej piosenki ludowej Au clair de la lune. Historycy twierdzą, że jest ono dziełem paryskiego wynalazcy Édouarda-Léona Scotta de Martinville'a i powstało 9 kwietnia 1860 roku.

De Martinville posługiwał się urządzeniem nazywanym fonautografem, które zapisywało dźwięk na kartce papieru okopconej płomieniem lampy naftowej. (...)

Co prawda Edison nagrał samego siebie recytującego kołysankę Mary miała małą owieczkę (...) dopiero w 1877 roku, ale udało mu się pójść o krok dalej niż de Martinville'owi. Mógł posłuchać swojego utrwalonego głosu, a to nie było już, niestety, dane francuskiemu wynalazcy."

Owe nagranie do posłuchania i ściągnięcia ze strony http://www.firstsounds.org/.

Źródło: ABC News za Kopalnia Wiedzy.

wtorek, 11 marca 2008

Spaliny zmieniają działanie mózgu

"Badacze ze Zuyd University twierdzą, że tylko godzina wdychania spalin wystarczy, by zmienić sposób, w jaki działa mózg. Od dawna wiedziano, że cząsteczki inhalowanych związków docierają do tego ważnego organu, ale teraz po raz pierwszy udało się wykazać, że mogą one wpływać na przebieg przetwarzania informacji. Naukowcy odtwarzali warunki, w jakich pracuje się w garażu albo na poboczu dróg.

Holendrzy poprosili 10 ochotników, by spędzili 60 minut albo w pomieszczeniu z czystym powietrzem, albo w pokoju wypełnionym gazami i innymi substancjami powstającymi przy spalaniu diesla. W tym czasie i przez następną godzinę monitorowano działanie ich mózgu za pomocą EEG.

Po ok. półgodzinie u osób z drugiej grupy w zapisie pojawiły się oznaki reakcji stresowej. Były one widoczne także po opuszczeniu zanieczyszczonego pokoju. Szef zespołu naukowców, Paul Borm, podkreśla, że można się tylko domyślać, jak oddziałuje na mózg skażenie powietrza w dużych miastach, gdzie stężenie chociażby sadzy jest dużo wyższe, a ekspozycja chroniczna. Nanocząsteczki mogą interferować z normalnym działaniem mózgu i przetwarzaniem informacji. Trzeba jednak dalszych badań, by rozpoznać ten efekt.

Ken Donaldson, profesor toksykologii układu oddechowego z Uniwersytetu w Edynburgu, podkreśla, że odpowiedź mózgu na nowy zapach nie jest niczym zaskakującym. Twierdzi, że reakcja fizjologiczna nie musi być negatywna, ponieważ jednak może występować efekt długoterminowy, warto go określić.

Badanie wpływu zanieczyszczenia powietrza na mózg stwarza problemy natury metodologiczno-etycznej. Mimo zgody wyrażonej przez ochotników, podczas eksperymentu naraża się ich zdrowie. Jeśli naukowcy decydują się na podłużne badania populacyjne, także natrafiają na przeszkody. Choroby mózgu nie są bowiem często uwzględniane w aktach zgonu. Jako przykład podaje się pacjentów z chorobą Alzheimera, którzy często umierają z powodu infekcji. Co jednak bardzo istotne, podobne uszkodzenia jak u chorych z alzheimeryzmem odnotowano u psów żyjących w bardzo zanieczyszczonym mieście Meksyk."

poniedziałek, 3 marca 2008

Przełom w leczeniu AIDS

"Kanadyjscy naukowcy odkryli gen, który może zatrzymać rozprzestrzenianie się wirusa HIV i rozwój AIDS. Zdaniem specjalistów to przełom w badaniach nad szczepionką i lekarstwem na nieuleczalną dotąd chorobę.
Gen o nazwie TRIM22 wykazuje naturalną funkcję obronną. Jako jedyny z ludzkich genów ma zdolność do blokowania wirusa HIV. Naukowcy z Uniwersytetu Alberty mają nadzieję, że odkrycie pomoże w opracowaniu szczepionki przeciwko śmiertelnemu wirusowi. "To naprawdę ekscytujące - ludzki organizm potrafi sam bronić się przed wirusem HIV" - powiedział szef zespołu badawczego Steven Barr.

Gen TRIM22, uruchomiony w kulturze bakteryjnej zakażonej wirusem HIV, blokuje jego rozmnażanie i zatrzymuje go w komórce, zapobiegając rozprzestrzenianiu się. Naukowcy kanadyjscy odkryli, że u osób zarażonych gen jest nieaktywny. Zdaniem Stevena Barra, dalsze badania mogą potrwać nawet dziesięć lat, zanim uda się opracować pierwsze metody leczenia. Specjaliści podkreślają jednak, że odkrycie jest znaczącym krokiem w kierunku znalezienia lekarstwa na AIDS."

Źródło: onet.pl za Racjonalista.pl oraz Science Daily za Kopalnia Wiedzy.
Zdjęcie z Kopalni Wiedzy.

czwartek, 28 lutego 2008

Odzyskał wzrok dzięki zębowi syna

Medycyna jest fascynująca w swoich nieograniczonych możliwościach...

"Bob McNichol, 57-letni Irlandczyk, który w listopadzie 2005 roku stracił wzrok w wyniku wybuchu płynnego aluminium, odzyskał wzrok dzięki... zębowi syna.

W pewnym momencie lekarze z Zielonej Wyspy powiedzieli mężczyźnie, że zrobili już wszystko, co tylko mogli. Wtedy McNichol usłyszał o operacji przeprowadzanej przez doktora Christophera Liu z Sussex Eye Hospital w Brighton: osteoodontokeratoplastyce (ang. Osteo-Odonto-Keratoprosthesis, OOKP).

Jej pionierami byli w latach 60. ubiegłego wieku Włosi. Polega ona na tworzeniu oparcia dla sztucznej rogówki z własnych zębów pacjenta i otaczających kości. W przypadku Irlandczyka wykorzystano tkanki jego syna Roberta: korzeń zęba i fragment szczęki.

Najpierw odtworzono prawy oczodół, potem umieszczono w nim kawałek zęba, a w wydrążonym otworze umocowano soczewkę. Pierwsza operacja trwała 10 godzin, druga już o połowę krócej. McNichol ma 65% szans na odzyskanie wzroku. Już teraz może wykonywać proste czynności i oglądać telewizję."

Źródło: Yahoo! za Kopalnia Wiedzy.