Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 lutego 2013

Najdziwniejsze podatki świata

.
Pozwolę sobie wylistować za ekonomia24.pl, nie wszystkie są tak dziwne jak się może wydawać.
  1. Austriacki podatek od gipsu (wielokrotność stosowania gipsu do usztywniania połamanych kończyn narciarzy pozwala uzyskany tak podatek przeznaczać na dofinansowanie tej formy leczenia, tak przynajmniej mówią).
  2. Podatek od pokoju w Republice Gwinei (całkiem nie głupi pomysł, to nawet brzmi rozsądnie płacić policji za to, że czuję się bezpiecznie, za to że nie ma złodziei, a nie za to, że ich łapie - po czym system wypuszcza, by można było go ponownie złapać itd., z utrzymaniem wojska i dyplomacji powinno być podobnie, płaćmy, gdy państwo spełnia swoją rolę należycie, a nie za podtrzymywanie przekonania, że jest potrzebne).
  3. Estoński podatek za krowie pierdnięcia (kierunek ekologicznego zmniejszania metanu jest może zrozumiały, ale czemu tylko za bąki krów płacą? bąk świni to już gorszy sort?).
  4. Podatek od słońca na Balearach (klasyczny przykład jak ściągnąć najwięcej podatków - od tego co masowe, a że na Balearach turystyka jest masowa to płać turysto za opaleniznę, którą wywieziesz do swojego kraju).
Za takie ładne słońce gdzieniegdzie trzeba zapłacić podatek...

  1. Belgijski podatek od grillowania - region Walonia (no to jest pomysł na polskiego ministra finansów, jeden weekend majowy i można kolejną limuzynę kupić dla premiera, a może od razu nowy "tupolew").
  2. Chiński podatek od jednorazowych pałeczek (celem jest ograniczenie wycinki lasów, niezbędnej do produkcji drewnianych pałeczek, jak widać i Chiny potrafią być proekologiczne).
  3. Podatek od tatuaży i kolczykowania w amerykańskim stanie Arkansas (ciekawe czy motywowany jest argumentami estetycznymi czy zdrowotnymi).
  4. Podatek od cienia nałożony przez władze Wenecji (w końcu jeśli cień mojego domu pada na gminną działkę to bezprawnie pozbawiam ją dostępu do słońca!).
  5. Litewski podatek od deszczówki (w Kłajpedzie, znany już pomysł, jak widać wprowadzony u sąsiadów w życie).
  6. Chiński podatek od braku ślubu (coś dla polskich konserwatystów, w Chinach wzrosła od razu liczba zawartych małżeństw).
Panie i panowie z rządu obecnego i przyszłych: uczcie się, jest z czego wybierać...

sobota, 7 stycznia 2012

Gdzie nie wolno się całować publicznie

.
Kilka ciekawych informacji dla podróżujących nie tylko po Europie.
W Hiszpanii seks na plaży to kara do 70 tysięcy euro. W Rumunii - siedem lat więzienia.
W Grecji grozi rok więzienia za granie w miejscach publicznych w Gameboy'a (dotyczy to także knajp czy hoteli).
Plaża na Sycylii
We Włoszech nie można się całować w miejscach publicznych, w Kampanii (płd. Włochy) nie wolno się przytulać w samochodzie - grozi za to 500 euro.
A poza Europą - np. w Singapurze za nie spłukanie po sobie wody w toalecie publicznej grozi, w przeliczeniu, 500 euro.
Tak więc - jedziesz na wakacje - zapoznaj się z tamtejszym kodeksem karnym ;-))

Źródło: Deutsche Welle.
Zdjęcie własne.

wtorek, 5 kwietnia 2011

Tworzenie konstytucji przez obywateli

.
Powinni w każdych wiadomościach trąbić o tym, iż Islandczycy sami tworzą sobie konstytucję. O tym, że tak mocno wkurzyli się na polityków, że powiedzieli - "panom i paniom dziękujemy" - i sami wzięli się do konstruowania nowej konstytucji! To się nazywa demokracja bezpośrednia! To się nazywa społeczeństwo obywatelskie! Czy trzeba wielkiego kryzysu, by ludzie nie tylko słowami, ale realnie mówili dość politykom? A może to kwestia kultury i ludzi?

"Jak historia uczy, nie można mieć zbyt dużego zaufania do polityków. Islandczycy postanowili napisać nową własną Konstytucję, tym razem bez ich pomocy. Każdy, kto nie miał wcześniej nic wspólnego z polityką mógł się zgłosić do tworzenia nowej ustawy zasadniczej. Spośród ochotników wylosowano ok. 950 osób. Zebrali oni postulaty, które według nich powinny znaleźć się w nowej Konstytucji. Zanotowano m.in. „demokrację bezpośrednią”, „ponowne upaństwowienie surowców naturalnych”, oraz, że „stanowiska państwowe mogą być przekazywane TYLKO i wyłącznie na zasadzie konkursów, wedle kompetencji, a nie znajomości”, itd... Na stronach http://www.thjodfundur2010.is dostępna jest pełna lista propozycji, którą da się przy pomocy tłumaczy internetowych dostatecznie zrozumieć bez znajomości islandzkiego.
Następnym krokiem było wybranie spośród 500 możliwych kandydatów 25-osobową grupę ekspertów - 15-stu mężczyzn i 10 kobiet. Do końca kwietnia mają oni za zadanie spisać tę listę wniosków jako dokument o stosownym prawnym formacie."

Źródło: demokracjabezposrednia.pl.

czwartek, 4 listopada 2010

Fikcja tajemnicy bankowej w kolejnej odsłonie

.
"Około roku temu na boardzie był wątek na temat pomysłu, wg którego  agencje USA będą miały wgląd w dane bankowe (system SWIFT).

Sprawa przycichła (jak większość) i mało kto już o tym pamięta.
Dzisiaj sprawdzałem wiadomości w moim banku i proszę:
"Szanowni Państwo,
Pragnę poinformować, iż ”Regulamin realizacji przez Bank Zachodni WBK S.A. dyspozycji dotyczących obrotu dewizowego z zagranicą i obrotu wartościami dewizowymi w kraju zlecanych drogą elektroniczną oraz realizacji przez Bank Zachodni WBK S.A. przelewów transgranicznych zlecanych drogą elektroniczną” (Regulamin) został w rozdziale I uzupełniony o punkt 12 informujący Klientów, że w związku z dokonywaniem międzynarodowych transferów pieniężnych za pośrednictwem SWIFT, dostęp do danych osobowych może mieć administracja rządowa Stanów Zjednoczonych.
Dokonana zmiana jest zgodna ze stanowiskiem Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych o konieczności wdrożenia w dokumentacji bankowej klauzuli informującej klientów banków o potencjalnych odbiorcach ich danych. Wprowadzenie takiego zapisu zostało rekomendowane przez Związek Banków Polskich.
Informuję ponadto, iż władze amerykańskie zobowiązały się do wykorzystywania danych osobowych pozyskiwanych ze SWIFT wyłącznie w celu walki z terroryzmem, z poszanowaniem gwarancji przewidzianych przez europejski system ochrony danych osobowych wyrażony w Dyrektywie 95/46/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 24 października 1995 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w zakresie przetwarzania danych osobowych i swobodnego przepływu tych danych."
Czyli wszystko zgodnie z zapowiedzią, regulamin ważny od 25.10.10r."

Źródło: frazpc.pl.

czwartek, 5 sierpnia 2010

Ochrona danych osobowych a kościół

.
"Według kodeksu prawa kanonicznego oraz dokumentu "Ochrona danych osobowych w działalności Kościoła katolickiego w Polsce" Kościół ma prawo gromadzić dane zwykłe i szczególnie chronione (tzw. wrażliwe) na temat wiernych. Oprócz podstawowych kwestii, jak imię, nazwisko i adres, znajdować się tam mogą informacje n.in. o stanie zdrowia, poglądach czy karalności. Kościół ma prawo te dane przetwarzać - i to bez zgody osób zainteresowanych. Pod warunkiem że są one jego członkami."

Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna" z 5.08.2010.

To nie państwo polskie ma prawo najbardziej inwigilować obywateli, a KRK w Polsce - jak się okazuje. Do tego GIODO gdzieś się pogubiło i trzyma stronę KRK, mimo że swoim działaniem nie tylko sprzeniewierza się podstawą własnego funkcjonowania, ale łamie prawo. No cóż, w końcu bańka pęknie.

Polecam stronę informującą o walce o ochronę naszych danych osobowych także w biurokracji Kościoła Rzymsko-katolickiego: wystap.pl.

piątek, 30 lipca 2010

Opłata repograficzna

.
Jaki procent osób korzystających z płyt, kartek A4 czy pamięci typu flash zdaje sobie sprawę, że kupuje po cenie podwyższonej o opłatę repograficzną? Mam ochotę stwierdzić, że żyjemy w bandyckim systemie. Z każdej strony płacimy haracze, a o większości zdaje się nawet nie wiemy.


Czym jest opłata repograficzna? Dla mnie kolejnym haraczem, czyli formą opodatkowania. Oficjalnie: "ppłata reprograficzna nie jest podatkiem, ani opłatą administracyjną. Jest wynagrodzeniem za straty autorów i wydawców spowodowane masowym zwielokrotnianiem utworów czyli roszczeniem cywilnoprawnym." (zdanie strony zainteresowanej ściąganiem opłaty - polskaksiazka.pl)

Ponieważ rzekomych obrońcom praw autorskich wciąż mało chcą opłatą objąć aparaty cyfrowe!


"Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych przewiduje pobieranie opłat od producentów i importerów tych urządzeń oraz nośników, które mogą służyć do kopiowania utworów chronionych. Opłaty te mają stanowić rekompensatę dla twórców.
Minister odpowiedzialny za kulturę określa w rozporządzeniu, jakiej wysokości mają być wspomniane opłaty oraz jakie urządzenia i nośniki są nimi objęte. Oczywiście postęp techniczny wymaga aktualizowania tych przepisów co jakiś czas. Przykładowo w styczniu 2009 r. do rozporządzenia dodano urządzenia z pamięcią FLASH oraz płyty Blu-ray."

"Z projektem można się zapoznać na stronie BIP ministerstwa, na której jednak nie umieszczono najważniejszego, czyli załącznika nr 3 do rozporządzenia. Dlatego warto zajrzeć na stronę Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, która dostała dokumenty do konsultacji. Tam znajdziemy ważny załącznik i nawet uzasadnienie projektu.
Cyfrówka może kopiować
Z dokumentów możemy dowiedzieć się, że wydawcy chcą, aby opłata w wysokości 1% ceny była pobierana w przypadku aparatów cyfrowych. Tutaj można zadać kluczowe pytania - czy aparat cyfrowy naprawdę jest urządzeniem służącym do powielania utworów drukowanych?
Wydawcy przekonują, że opłata jest uzasadniona, bo nie jest istotne pierwotne przeznaczenie urządzenia, ale sam fakt, że może ono służyć do kopiowania utworów drukowanych. Trudno zaprzeczyć. Aparat cyfrowy może zrobić fotografię (czyli kopię) tekstu."

Źródło oraz więcej o planowanych zmianach w Dzienniku Internautów.
Zdjęcia z: clker.com oraz prawo.vagla.pl.

PS Jeśli wydawcy czują się poszkodowani, a właściwie jeśli właściciele praw autorskich czują się poszkodowani - niech skarżą i żądają odszkodowań. No ale po co tak się męczyć, jak można wywrzeć presję lobbystyczną na władze i mieć stały dopływ gotówki.
.

czwartek, 24 czerwca 2010

Zanim podpiszesz regulamin naszej klasy

.
Nie zmniejszam pozytywnych efektów istnienia portalu nasza klasa (choć sama po kilku miesiącach zlikwidowałam tam swój profil). Jednakże przestrzegam przed ślepym ufaniem administratorom. Zdaje się, iż po niekorzystnych dla siebie wyrokach sądowych próbują przejść na ścieżkę bardziej dopasowaną ich zdaniem do prawa, ale totalnie niekorzystną i nieuczciwą w stosunku do użytkownika.


Osoby zainteresowane faktami i analizą zmian w regulaminie, jakie właśnie w nk zachodzą odsyłam na nowemedia.org.pl.

środa, 21 kwietnia 2010

Wpływ dopłat unijnych

.
Dwie opowieści:

I. "W pewnym mieście są 2 firmy (A i B), nawet mieszczą się koło siebie i robią w tej samej branży. Od kiedy pojawiły się możliwości na dofinansowanie pewnych inwestycji przez UE, firma A i B zaczyna się starać o takie dofinansowanie. Po 2 latach się udaje, ale tylko firmie A. Firma B, mimo, że starała się o te same maszyny, nie dostała takiej pomocy (dofinansowania ok. 50% kosztów). Co zadecydowało? Przypadek, kolejność zgłoszeń? Nieważne i tak nie wszyscy mogą to dostać.
Po kilku miesiącach okazało się, że firma A zyskuje przewagę nad firmą B, ma większe moce wytwórcze, przejmuje zamówienia od firmy B. Łoooot konkurencja (socjalistyczna, bo wspomagana sztucznie).
Firma B teraz już rozpaczliwie stara się o jakieś dofinansowanie, bo tylko w tym upatruje swojej szansy uratowania. Kolejne projekty odpadają. W końcu udaje się o takie dofinansowanie. Niestety okazuje się, że UE dała dofinansowanie, na maszyny, które były jej najmniej potrzebne. Bardziej ta prośba była napisana dla zasady i raczej z niewiarą, że się uda. Na zasadzie, byle by coś wyrwać od tej UE. Bardziej potrzebne maszyny nie zostały dofinansowane.
No więc firma B dostała te maszyny. UE dała te 50%, oni też 50% (na początku musieli wyłożyć 100% i płacić duże raty, do czasu dostania pomocy). Niby zysk, ale okazuje się, że te maszyny są wykorzystywane tylko w 10%! Realnie więc firma straciła, bo zapłaciła 50% za towar, który wykorzystuje w 10%, przepłaciła więc 5 razy!
To niestety dobiło ostatecznie firmę B, pracę straciło ponad 50 osób .... (w firmie A przybyło tylko około 5 miejsc).

Ktoś może powiedzieć, że to wina firmy B, że była tak "nieudolna". Ja się z tym całkowicie nie zgadzam.
Prześledźmy to:
1) firma A i B normalnie konkuruje - obie idą równo, walczą na zasadach rynkowych (o ile to w PL możliwe);
2) wkracza "pomocna dłoń" UE i arbitralnie daje pomoc jednej z firm - złamanie zasad konkurencji;
3) druga firma stara się o to samo, nie dostaje tego;
4) w akcie rozpaczy firma stara się o mniej przydatne rzeczy - o dziwo dostaje (co też jest błędem, arbitralne i niefachowe przyznawanie pomocy), strata naszej kasy, upadek firmy itd."

II. "Samorządy także mogą dostawać kasę z UE na różne projekty. Ktoś może powiedzieć, że to już lepiej wydana kasa, bo na nas wszystkich. Tylko prawda jest taka, że to ogromne pole do korupcji!
Jestem pewien, że w 80% gmin, powiatów jest cała masa korupcji z tego powodu.
Wyjaśniam mechanizm.
UE wymaga, by przy takich projektach (samorządowych czy prywatnych) około 10% z tej kasy, szło na tzw. promocję. Chodzi m.i. o zachwalanie UE, że to z jej kasy oraz propagowanie tego w mediach, słupach, przystankach, kupowaniu flag itp. pierdół.
Do kogo idzie ta kasa? Praktycznie w każdym samorządzie jest firma znajomego, rodziny (czasem odchodzą z samorządu i zakładają takie firmy), gdzie trafia 90% kasy do jednej firmy. Dostaje ją więc znajomy, robi niewiele, kasa gigantyczna za mała robotę, bo wyceniona może być dowolnie.
To też na faktach, bo znam kilka osób z firm, które starają się o takie zlecenia, a dostają je ludzie związani z urzędami. Nie muszę chyba mówić, że potem te osoby, część kasy oddają urzędnikom w ramach "podziękowań".
I tak to się kręci w 2500 gmin, 350 powiatach i setkach firm."

Jak autor cytowanych opowieści - jestem za UE, ale w wersji minimum, czyli bez barier celnych, bez podwójnego opodatkowania itd. Ale to wszystko jest możliwe bez systemu dopłat, ściągania dodatkowych pieniędzy od wszystkich obywateli Unii. To co teraz widzimy to nadmuchiwanie tej bańki unijnej (np. pomysł na finansowanie wczasów zagranicznych dla ubogich) chyba po to by nakraść ile wlezie zanim pęknie.

Źródło: pokazywarka.pl.

czwartek, 15 kwietnia 2010

Dane o stratach z powodu piractwa – zmyślone

.
Fragmenty streszczenia raportu amerykańskiego odpowiednika naszego NIK-u. Do refleksji nad tym jak uparcie agencje, instytucje mogą pokazywać nam fałszywe, zmyślone raporty, by tylko lobbować za swoją ideą. Nieważne czy idea jest słuszna czy nie - kłamstwo pozostaje kłamstwem.

"Od lat obrońcy tzw. własności intelektualnej utrzymują, że piractwo prowadzi do straszliwych szkód w gospodarce. W samych Stanach Zjednoczonych z winy użytkowników BitTorrenta i innych sieci P2P, rocznie znikać ma 750 tys. miejsc pracy i 250 mld dolarów. Dane te są bez końca powtarzane przez organizacje takie jak znany i w Polsce Business Software Alliance. Teraz grupa, z którą nawet BSA musi się liczyć, opublikowała raport całkowicie podważający te opowieści.

Government Accountability Office (GAO) to instytucja kontrolna Kongresu Stanów Zjednoczonych, której szefa mianuje bezpośrednio prezydent USA. Pełni funkcję analogiczną jak polska Najwyższa Izba Kontroli."


"„(…) jest trudne, jeśli nie niemożliwe, wyliczyć całkowity wpływ [piractwa – przyp.red.] na gospodarkę”"

"„sama natura fałszerstw i piractwa sprawia, że ocena gospodarczego wpływu naruszania własności intelektualnej jest niezwykle trudna (…) zostają nam tylko założenia, które mają wielki wpływ na finalne wnioski” – czytamy w raporcie."

"Tymczasem samo FTC nie było w stanie znaleźć żadnego źródła, które by takie dane uwiarygadniało – jedynie odnośniki do różnych innych agend rządowych, które również nie wiedziały, skąd liczby takie się wzięły."

"Nie oznacza to, że piractwo i fałszerstwo nie są problemami gospodarczymi. GAO przyznaje, że problem jest „poważny”, ale wskazuje, że cytowane dane są po prostu wyssane z palca. Co więcej, GAO informuje, że wielu ekspertów wskazało na pozytywne skutki piractwa dla gospodarki – „i te dane powinny być również uwzględnione”."

Źródło: webhosting.pl.
Zdjęcie z gao.gov.

Aresztować papieża

.
"Brytyjczycy chcą doprowadzić do aresztowania Benedykta XVI podczas jego wizyty w Wielkiej Brytanii.

Papież miałby odpowiedzieć przed sądem za zbrodnie przeciwko ludzkości. Richard Dawkins i Christopher Hitchens zwrócili się do obrońców praw człowieka o zbadanie sprawy tuszowania nadużyć seksualnych w Kościele katolickim – donosi „The Times”.

Uważają, że można aresztować Benedykta XVI na tych samych zasadach, na jakich zatrzymano na Wyspach Augusta Pinocheta w 1998 roku.

Papież przyleci do Wielkiej Brytanii 16 września.

Dawkins i Hitchens twierdzą, że Benedykt XVI nie będzie mógł zasłonić się immunitetem, ponieważ nie jest uznawany przez Zjednoczone Królestwo i ONZ jako głowa państwa.

Adwokaci Geoffrey Robertson i Mark Stephens mają niebawem przygotować stosowną podstawę prawną. Uważają, że mogą zwrócić się do prokuratury o wszczęcie postępowania przeciw papieżowi, lub skierować sprawę do Międzynarodowego Trybunału Karnego (ICC).

Dawkins: „To człowiek, który specjalnie tuszuje skandale i zmusza ofiary do milczenia w tej sprawie”.

Hitchens: „Ten człowiek nie jest ponad prawem. Ukrywanie gwałtu na dziecku jest przestępstwem, które nie potrzebuje celebrowania skruchy i wypłat pieniężnych. Potrzebuje sprawiedliwości”."

Cieszy mnie, że są ludzie, którym się chce działać i nie boją się kontrowersyjnych dla konserwatywnego świata posunięć.

Źródło: faktyimity.pl.

wtorek, 6 kwietnia 2010

Gdybyśmy wyszli z UE

.
Fragmenty ciekawego, warto przeczytania tekstu o konsekwencjach ewentualnego wystąpienia z Unii Europejskiej - zarówno dla eurosceptyków, dla euroentuzjastów, jak i dla pozostałych ;-)

"Pytanie: A co z traktatem z Schengen? Ja chce jeździć po Europie "bez granic"!
Odpowiedź: To jest osobny traktat. Nie ma to nic wspólnego z UE. Kraje spoza UE są członkami tej strefy np. Norwegia i Szwajcaria.

Pytanie: Co z wolnym handlem? Znowu wprowadzą cła?
Odpowiedź: Na to jest również osobny traktat. Znowu nie ma to nic wspólnego z UE.

Pytanie: Jeśli nie Unia to co?
Odpowiedź: Podpisać umowy o wolnym handlu z : krajami azjatyckimi (Korea), Stanami Zjednoczonymi, Australią i Nową Zelandią. Przykład: Korea Południowa - ma podobne umowy z UE i USA

Pytanie: A co z pracą dla Polaków! Nie chce aby mnie wyrzucono z Irlandii albo Brytanii?
Odpowiedź: Wprowadzić takie same regulacje prawne i podatkowe jak w Wielkiej Brytanii. Ktoś kiedyś to obiecywał podczas wyborów, ale zapomniał wykonać jak zwykle.

Pytanie: A co z dopłatami?
Odpowiedź: Dopłaty to zwykły socjalizm. Krok po kroku społeczeństwo coraz bardziej staje się skazane na wszelkiego rodzaju dopłaty oraz pomoc socjalną. Nie jest rzeczą normalną aby podatnicy inwestowali swoje pieniądze w dopłaty dla rolników, a później kupowali te produkty w sklepie. Nie ma sensu płacić dwa razy. Jak coś się nie opłaca produkować to należy zaprzestać. Nie dlatego, że takie są zasady wolnego rynku tylko tak mówi po prostu zdrowy rozsądek.

Pytanie: Gospodarka się załamie! Inwestorzy się wycofają ze strachu!
Odpowiedź: Wręcz przeciwnie. Możemy być Hong Kongiem Europy. Wykorzystać nasze strategiczne położenie w Europie i handlować zarówno ze wschodem jak i zachodem, Azją i Ameryką bez żadnych dyrektyw unijnych. Tylko my bezpośrednio i nasi partnerzy będziemy decydować jak ma wyglądać ta współpraca.

Pytanie: A co z trybunałem w Strasburgu? Nie będę mógł walczyć o swoje prawa!
Odpowiedź: Trybunał w Strasburgu nie ma nic wspólnego z UE, tylko z Radą Europy.

Pytanie: Czy nie będziemy musieli oddać wszystkich pieniędzy otrzymywanych przez lata z UE?
Odpowiedź: Według traktatu lizbońskiego: nie. Poza tym większość tych pieniędzy pochodzi z naszych podatków, tylko mały procent od podatników z innych państw unijnych. A po przystąpieniu jeszcze biedniejszych krajów do Unii (Ukraina, Turcja) to Polska stanie się płatnikiem netto co jeszcze bardziej uderzy w nasze finanse. W takiej sytuacji znajdują się teraz np. Niemcy którzy "sponsorują" inne kraje. Unia Europejska działa na zasadzie piramidy finansowej która wcześniej czy później się zawali. Lepiej wtedy być jak najdalej od Unii."

Źródło: blog moraine.salon24.pl.

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Wykłady online

.
Strona z niezliczoną ilością wykładów (w języku angielskim). Na dzień dzisiejszy zawiera prawie 400 kursów z różnych dziedzin, pewnie będzie rosnąć baza i rosnąć.

Link do strony - cosmolearning.com/courses.

sobota, 27 marca 2010

Dokąd uciec od socjalizmu

.
"Życie na lądzie staje się coraz bardziej absurdalne. Szalejący socjalizm w Unii Europejskiej, powolny ale stanowczy kurs Stanów Zjednoczonych w kierunku państwa opiekuńczego, wysokie podatki, coraz większe ograniczenia dla przedsiębiorców, brak wolnego rynku, postępujący atak na wolność słowa (patrz cenzura Internetu),można wymieniać bez końca...

Mamy do wyboru dwie drogi, albo będziemy z tym walczyć lub opuścimy nasz stały ląd."
(...)
"Patri Firedman jest twórca organizacji międzynarodowej o nazwie Seasteading której głownym celem jest wybudowanie miast na wodach międzynarodowych. Będzie to możliwe dzięki użyciu podobnej technologii jak w przypadku platform wiertniczych."


Najważniejsza kwestią jest jednak status prawny takich miast. Znajdować się one będą na wodach międzynarodowych co oznacza brak interwencji jakiegokolwiek państwa w życie mieszkańców, brak podatków (poza kosztami utrzymania platformy), i jak stwierdza Patri Friedman możliwy będzie tam do wprowadzenia prawdziwy liberalizm.

Projekt Seasteading jest jak najbardziej poważny, został wsparty przez Peter'a Thiel'a założyciela firmy eBay (tej od aukcji internetowych) oraz PayPal. Grupa ma już pokaźne grono członków oraz tysiace zwolenników ze wszytkich krajów świata.Obecnie zbierane są środki na wybudowanie pierwszej platformy z kilkoma mieszkaniami. Zebrano dotychczas juz $500 000, planowane rozpoczęcie budowy to rok 2011."

Jestem za i ustawiam się w kolejce! Do którego boga się modlić by dożyć takiej szansy? ;-)

Źródło: moraine.salon24.pl.
Zdjęcie z: seasteading.org.

wtorek, 5 stycznia 2010

Prawda o Otwartych Funduszach Emerytalnych

Reforma systemu emerytalnego sprzed lat była przyjmowana z wielką euforią. Co z tego wyszło? Jak dziś wygląda OFE? Poniżej fragment nadwyraz ciekawego tekstu Mateusza Machaja zamieszczonego na stronie www.mises.pl.


"ZUS tak jak i OFE zależy od decyzji politycznych, od decyzji budżetowych. Bynajmniej nie dlatego, że OFE posiadają aktywa, których wartość może ulegać zmianom pod wpływem decyzji rządu, lecz dlatego, że to rząd określa sposób funkcjonowania OFE, które przymusowo zabierają pieniądze obywatelom. W dodatku, co potwierdził wyrok sądu, środki gromadzone w OFE są de facto środkami publicznymi.
(...)
Gdy do tego dodamy fakt, że OFE tak naprawdę nie konkurują ze sobą, tylko tworzą kartel do konsumpcji kapitału oszczędzających (proszę zauważyć, że nie ma w OFE dziedziczenia takiego, jakie jest w autentycznym sektorze prywatnym), okaże się, że system OFE niesie ze sobą tak samo duże niebezpieczeństwa jak system ZUSowski. Potwierdza to dodatkowo fakt, że oferta OFE jest niezwykle płytka, jeśli porównamy ją chociażby do sektora dobrowolnego, gdzie funkcjonuje bardzo wiele różnych funduszy inwestycyjnych, które różnią się między sobą diametralnie w strategiach inwestowania. W przypadku OFE tego nie ma, ponieważ OFE jest państwowo zarządzanym kartelem."

Źródło: mises.pl.

środa, 3 września 2008

Agencja Nieruchomości Rolnych - klasyczny przypadek terroru i bezprawia

"Działalność ANR to podręcznikowy przypadek prawa Parkinsona.
Powołano ją do życia pod nazwą Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa w 1991 roku w celu likwidacji archaicznej własności państwowej. W 2005 roku przemianowana ją na Agencję Nieruchomości Rolnych. W jej zasobach znalazło się dotąd blisko 4,8 mln ha, a więc ok. 16 procent areału rolnego kraju, głównie terenów po byłych PGR i innych instytucjach państwowych.

Po sprzedaży lub wydzierżawieniu tych gruntów agencja miała zostać rozwiązana. Zanim zrozumiano, że jest to żyła złota, sprzedano prawie 1/3 areału i wydzierżawiono połowę. W tym momencie urzędnicy powiedzieli: chwatit, stając odtąd na głowie, aby nie wylądować na bruku. Już pod koniec 1997 roku agencja praktycznie zaniechała sprzedaży ziemi, motywując to koniecznością „kształtowania idealnego ustroju rolnego”, a później tworzenia rezerw pod przyszłą ustawę o odszkodowaniach za mienie zabużańskie i inne roszczenia obywateli.

Każdy pretekst był dobry, byleby tylko nie oddać stanowisk. Szczytem było wymuszenie na koalicji SLD – PSL wprowadzenia limitów powierzchniowych oraz - działającego wstecz – prawa pierwokupu. Agencja, która służyła wyzbywaniu się ziemi przez państwo, zaczęła ją oficjalnie skupować.

O ile przed rokiem 2003, kiedy to Sejm pod „nowymi” rządami SLD znowelizował ustawę „o kształtowaniu ustroju rolnego", z prawa pierwokupu korzystała sporadycznie, o tyle teraz zaczęła siać na wsi terror. Agencja ma bowiem prawo kupić każdy kawałek ziemi rolnej będący przedmiotem prywatnego obrotu, a nawet zmusić do odsprzedaży gruntu tych, którzy kupili go z puli państwowej, przed upływem 10 lat od daty zakupu. Jest to równoznaczne z częściową konfiskatą prywatnej własności, gdyż agencja wypłaca właścicielowi tylko tyle, ile zapłacił za nią kupując ją trzy, sześć czy nawet dziesięć lat wcześniej.

W ten sposób agencja zdobyła władzę nad ziemią rolną w Polsce, a urzędnicy pieniądze dla siebie.

Gdy ziemia niebezpiecznie rosła w cenie, urzędnicy szli w pole, dając właścicielowi gruntów nabytych od państwa do zrozumienia, że w każdej chwili może stracić to, co posiada. Nietrudno się domyślić, że dla tych ostatnich ratunkiem stało się przekupstwo. Zresztą łapówka nie zawsze wystarczała. Apolinaremu S. z okolic Lęborka odebrano ziemię pod pretekstem złej kultury rolnej, Janowi F. z powodu nieaktualnych ksiąg wieczystych.

Odkupione tereny agencja sprzedała innym osobom. Jeśli nawet były to osoby zaprzyjaźnione, groźba pierwokupu ich nie ominie. Karuzela kadrowa agencji kręci się w rytmie zmian politycznych w Ministerstwie Rolnictwa, a każda partia ma swoich znajomych. Procedura pierwokupu, która miała być narzędziem „racjonalnej polityki rolnej”, stała się de facto orężem szantażu, zemsty i zawiści. Tylko brak pieniędzy – mówi b. urzędnik ANR ze Słupska - uchronił polską wieś przed totalną vendettą."

Źródło (i reszta artykułu): Korespondent.pl.

poniedziałek, 7 stycznia 2008

W sprawie ochrony uczuć religijnych

"Radosław R. stanął przed sądem po doniesieniu o popełnieniu przestępstwa, jakie złożyło dwoje działaczy religijnych. Poczuli się oni obrażeni internetową parodią sakramentu spowiedzi świętej, która – jak podnosili na rozprawie – „szkodzi w ich kontaktach z Bogiem”." - Sprawa przeszła już dwie instancję, w drugiej skończyła się umorzeniem. Szczegółowy jej przebieg m.in. na stronie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jest na stronie także zamieszczonych kilka postulatów w sprawie zawężenia interpretacji słynnego 196 artykułu Kodeksu Karnego, o ochronie uczuć religijnych. Chcę tu przytoczyć jeden z argumentów za zawężeniem owej interpretacji:
"...należy odrzucić tezę, jakoby przyczynienie się poszkodowanego nie miało znaczenia dla pociągnięcia sprawcy do odpowiedzialności karnej. Jeżeli pokrzywdzony sam czyni starania, by mieć styczność z treściami mogącymi obrazić jego uczucia religijne mając
tego świadomość lub przypuszczając, to jego działanie nie korzysta z ochrony art. 196 k.k. Przeciwna interpretacja nie znajduje oparcia nawet w art. 53 Konstytucji RP, art. 9 Konwencji (źródłach dla art. 196 k.k.), albowiem przepisów tych nie wolno interpretować jako wolności od dyskomfortu spowodowanego istnieniem (w ogóle) odmiennych przekonań.
"
Bezsprzeczne dla mnie jest, iż jeśli ktoś świadomie naraża się na obrazę uczuć religijnych to nie zasługuje na ochronę owych uczuć.

poniedziałek, 31 grudnia 2007

Najdziwniejsze zakazy prawne

Subiektywna lista 10 absurdalnych, obowiązujących przepisów prawnych ze strony gazeta.pl (wybranych z tekstu w The Times).

Miejsce 10. W Londynie taksówkarze mają zakaz przewożenia wściekłych psów i zwłok.
Miejsce 9. W stanie Ohio w USA istnieje zakaz upijania ryb.
Miejsce 8. W Anglii zdradą stanu jest przyklejenie znaczka z wizerunkiem Królowej do góry nogami.
Miejsce 7. W Indonezji masturbacja karana jest ścięciem głowy.
Miejsce 6. Anglia. Od 2006 roku istnieje tam zakaz zatajenia przed poborcą podatkowym informacji, których podatnicy... nie chcą mu przekazać.
Miejsce 5. Floryda. Prawodawcy zapisali, iż można zamknąć do więzienia niezamężną kobietę, która w niedziele zdecyduje się skakać ze spadochronem.
Miejsce 4. Angielki w ciąży mogą oddać mocz gdziekolwiek zechcą. Nawet do czapki policjanta.
Miejsce 3. We Francji nie możesz nazwać świni imieniem Napoleon.
Miejsce 2. Jeśli na wybrzeżu Anglii znajdziesz głowę martwego wieloryba, prawo nakazuje oddać ją Królowi.
Miejsce 1. Vermont w USA. Zamężne kobiety mieszkające w tym stanie muszą zdobyć pisemną zgodę męża aby nosić sztuczną szczękę...

piątek, 28 grudnia 2007

Emerytura olimpijska

Polscy sportowcy, którzy na olimpiadzie lub paraolimpiadzie zdobyli medale pobierają świadczenia pieniężne. Świadczenie to jest dożywotnie, wynosi 2400 zł miesięcznie. Warunkiem otrzymania jest niekaralność, ukończenie 40 lat, zakończenie kariery sportowej, posiadanie polskiego obywatelstwa i miejsce zamieszkania w Polsce lub w kraju Unii Europejskiej (informacja ze strony prawoity.pl).

Uważam, iż to kolejna "niesprawiedliwość". Jeszcze bym ewentualnie nie protestowała, gdyby dostawali oni takowe emerytury w sytuacji, gdyby nie zdobyli praw do innych, ale to tylko w wieku emerytalnym, a więc tak ja wszyscy obywatele. To rażąca nierówność wobec prawa.

sobota, 22 grudnia 2007

Cytat na dziś

"Nieznajomość prawa nie zwalnia od odpowiedzialności. Ale znajomość często."

Stanisław Jerzy Lec

czwartek, 20 grudnia 2007

Sytuacja prawna mniejszości seksualnych

Związki par homoseksualnych są uznawane prawnie w Europie w trzech typach.

1. Małżeństwa cywilne osób tej samej płci - obecnie prawnie dopuszczone są w Holandii, Belgii i Hiszpanii. Wiele krajów pracuje nad ustawami umożliwiającymi ich legalizację.
2. Formalne związki partnerskie - podobne prawa do małżeństw, przy czym pozbawione najczęściej ceremonii ślubnej i możliwości adopcji dzieci; sprowadzają się do formy rejestracji w Urzędzie Stanu Cywilnego (poszczególne kraje trochę inaczej definiują tą formę). Taka forma legalizacji obecnie obowiązuje w krajach: Dania, Norwegia, Szwecja, Islandia, Francja, Finlandia, Niemcy, Luksemburg, niektóre regiony Włoch, Wielka Brytania, Słowenia, Andora, Czechy, Szwajcaria. I jak w przypadku pierwszym, wiele krajów pracuje nad ustawami o formalnych związkach par homoseksualnych.
3. Konkubinaty - zarówno par jednopłciowych, jak i różnopłciowych. Legalne są w większości krajów Europy zachodniej, a także na Węgrzech, w Portugalii, Austrii, Chorwacji.

Jeśli zaś chodzi o adopcje przez pary homoseksualne to możliwe są wyróżnia się prawnie dwie formy adopcji:
1. Adopcja dzieci partnera: Islandia, Norwegia, Dania, Finlandia, Belgia, Francja, Niemcy.
2. Adopcja "bez ograniczeń", a więc jak w przypadku par heteroseksualnych: Szwecja, Wielka Brytania, Holandia, Hiszpania.

Poniższe zdjęcie, jak i informacje powyżej przedstawione pochodzą z Wikipedii.